Przeciwnicy w TERA - Vekas

TERA Online Vekas

* Imię: Vekas
* Rasa: Ghilliedhu
* Zajęcie: Menace to the Expedition

Słuchajcie rekruci, ostrzegam was tylko raz!
Kiedy odkrywacie las, nigdy nie idźcie tam sami. Wyspa Świtu nie jest miejscem na piknik czy zwiedzanie. Za płomieniami , żyją niebezpieczne stworzenia i duchy.

W tym miejscu, największym zagrożeniem jest Vekas, złowieszcze drzewo. Inne drzewa Ghilliedhu ochraniają coś, czego nikt nie może zobaczyć i sprowokowane atakują. Vekas jest inny. Jest zabójcą i niewielu przetrwało spotkanie z jego szponami.

Jeśli chcesz żyć, zadawaj pytania teraz. Inaczej, będę zmuszony wysłać kogoś po Twoje Ciało, kiedy nie wrócisz.

Ghilliedhu nie są potworami z Twoich koszmarnych snów, demonami czy wyniszczonymi zwierzętami. Dziś wyglądają dokładnie tak samo, jak wyglądały kiedyś, tak dawno jak ktokolwiek może pamiętać. Ghilliedhu są duchami lasu, żyjącymi by chronić i przewodzić żyjące istoty w swoim otoczeniu.

Co jest dziwnego tutaj, to fakt, że żyje ich tak wiele. Zazwyczaj w miejscu takim jak to powinno być jedno, może dwa Ghilliedhu - nawet wtedy mógłbyś ich nigdy nie zauważyć. Posiadając ich tak wiele kroczących w koło jest bardziej, niż trochę zniechęcające. Co gorsza te które widzisz w koło nie chronią niczego. Są zdezorientowane, rozproszone i wściekłe. Nie na nas, ale na... coś. Nie wiem na co.

Próbowaliśmy czyścić drogi, zbierać wyjaśnienia, a nawet ignorować je. Zniszczyliśmy jednego z nich a duchy naskoczyły na nas i zmieniły swoją formę. W kilka sekund pojawiły się w pełni dojrzałe Ghilliedhu, kroczące bezmyślnie w koło, nie mówiące niczego. Przez zniszczony czas i wysiłek, niektórzy z nas nie powrócili nigdy do swych domów.

Przez nich. Przez Vekas.

Vekasi są inni, ale ja I moja ekipa nie wiedzieliśmy tego za pierwszym razem, gdy przyszło nam ich spotkać.
Tak, racja, pierwszy raz. Zniszczyliśmy ich tak szybko jak niszczyliśmy kogokolwiek innego, ale Ghilliedhu natychmiastowo napadli na nas w odwecie. Starsi upadli w walce i nie wstali, wtedy przyszli następni i następni.

Teraz Sybella nie żyje, Roderic nie żyje, a Vekasi grasują dookoła, tam gdzie jak myślą, nie możemy ich dostrzec. Nie jestem zdolny do ponownego wyjścia po tym, co się wydarzyło, ale to znam: tak długo jak będziemy na wyspie Vekasi nie dadzą nam spokoju. Nie odejdą. Dulari myśli, że Vekasi powinni być jednymi z najważniejszych duchów na wyspie. Powinni być naszymi strażnikami. Myśli też, ze stan obecny wynika z zamieszania w głowach Vekasów. Myśli, że to może być tego powód.
Nigdy nie słyszał ich śmiechu.
Chce, żeby bestie spłonęły. Chce je zniszczyć…
Chcę, żeby moi przyjaciele wrócili.

Ramun powiedział, że są zabunkrowane pod wielkim drzewem na wschód, ale za każdym razem kiedy widzę coś dużego, drewnianego poruszającego się w miejscach, gdzie winni być żołnierze, czuję jak ziemia drży pod ciężarem masywnych korzeni drzewa, chodzącego jak człowiek. Wiem, że Vekasi są blisko.
Obserwują i czekają na najlepszą okazję do dokończenia pracy, którą zaczęli na moich ludziach.
Następnym razem, kiedy staniesz twarzą w twarz z Gilliedhu, bądź pewien, że wiesz co robisz. Nie możesz tego zabić na boga, ale możesz zyskać trochę czasu dla swoich przyjaciół.
Bądź ostrożny. Nie każ mi już pisać listów do płaczących matek. Ty i ja. Mamy znacznie ważniejsze rzeczy do zrobienia